“Muzyka nie jest dobra ani zła, ale nigdy nie wybacza głupoty”
(Zacier Conrad)
To hasło przewodnie tegorocznych Zacieralii, wyraża wiarę artystów w sens indywidualnego, subiektywnego i bezkompromisowego tworzenia, propagowania i odbioru muzyki, wbrew utartym zasadom i panującym modom, bez zwracania uwagi na zdanie i opinię innych osób oraz przekonanie o konieczności wytrwałego i bezwstydnego podążania wybraną drogą artystyczną, choćby wiodła pod prąd porywisty lub przez cierniste krzaczory, gdyż tylko taka droga zawiedzie nas do Nowego Jeruzalem. Święty Andrzej z Nowej Huty napisał: “Po drodze będą was wytykać palcami, wyszydzać, drzewca wam w oczy wtykać i z zażenowaniem odwracać głowy, a niejeden zazgrzyta zębami na wasz widok, a opluje was flegmą brzemienną w prątki Kocha. Jeśli jednak chcecie odmienić oblicze tego świata, to nie oglądajcie się za siebie, tylko kroczcie wytrwale i czyńcie, to co się wam jeno, kurde… kurde widzi i … teges!”
Bracia Pafnucy – grupa o niezdeterminowanym składzie osobowym i repertuarze. Grupa widmo. Niewielu wie, że istnieje, niektórzy nie wierzą, że w ogóle taka grupa może istnieć. Znana z paru przypadkowych nagrań o wyjątkowo enigmatycznym i transcendentalnym przekazie artystycznym. Zapewni doskonały początek WTŻ, być może nawet będzie jego zwieńczeniem. Pedałem napędowym tego projektu jest Dr Yry, weteran warszawskiej sceny zawalonej. Oczywiście wszystko to pod warunkiem, że członkowie formacji przyjadą na koncert chociaż w połowicznym składzie. Ewentualny brak instrumentów będzie tylko atutem, gdyż zapewni większą przejrzystość i przyswajalność materiału i zapewne zostanie przez publiczność przyjęty z ulgą.
Większy Obciach – grupa bezkompromisowych samouków muzycznych, którzy pomysły na oryginalny repertuar zdają się czerpać wyłącznie ze Społecznego Rezerwuaru Folklorystycznych Zachowań Patologicznych (SRFZP). Teksty o nadużywaniu alkoholu oraz afiszowanie się ‘członkowstwem’ w zespole Jarosława Ważnego, obecnie puzonisty Kultu, zapewniają grupie złoty status zespołu kultowego właśnie. Ich rozbrajająco szczera niezaradność sceniczna i holistyczna dysharmonia, z początku budzące współczucie i instynkt opiekuńczy publiczności, po czasie dłuższym niż 15 minut wyzwolić mogą jawną rządzę krwi, nawet wśród typowych członków róży różańcowej. Powierzone im 40 minut prawdopodobnie zakończy się zamieszkami ulicznymi, które obejmą całe Bemowo, a sytuacja wymagać będzie interwencji zbrojnej służb specjalnych.
TPN 25 /The Andrzejs, to kolejna grupa, która na pewno nie dotrze na Zacieralia w całości. Właściwie nie wiadomo kto w niej występuje. Śledząc dotychczasowe losy formacji odnieść można wrażenie, że jest to zbieranina przypadkowych osób, które łączy skrajny brak odpowiedzialności za losy narodu, szczere zamiłowanie do taniego alkoholu i absolutny brak podstaw edukacji muzycznej. Utwory oparte na 2-3 akordach (niektóre spośród nich nie zostały dotychczas opisane), są przykładem minimalistycznej, dadaidalno-demencyjnej formy muzyczno-literackiej. Repertuar, w oryginalnym zamyśle lidera (Dr Yry) punkowy, w czasie koncertów przeradza się w chaotyczną paradę piosenek knajpiano-stadionowych z wiecznie niestrojącą gitarą na czele. Jednak i tu zdarzyć się może niespodzianka – bywa, że Dr Yry struny od gitary rozszarpie i niczym Paganini dokańcza występ grając na strunie zaledwie jednej (stąd druga jego ksywa – Kristoforos Strunodestruktor vel Stavros Analkopulos). W skrajnych przypadkach Dr Yry występował nawet bez mikrofonu i darł twarz sauté, co zupełnie nie przeszkadzało pijanej publiczności (patrz: Kraków, Imbir 2008).
Udział kolejnego wcielenia zespołu o wdzięcznej nazwie The Andrzejs również owiany jest tajemnicą, pozostawia jednak liderowi obu formacji (Dr Yry) otwartą drogę do improwizacji czegokolwiek, naprędce, co w końcu stanowi jedną z idei Zacieralii.
Zacier – supergrupa wieczoru, wysoko ceniona przez krytyków muzycznych za wyjątkowo elastyczne podejście do harmonii, metrum i konstrukcji formalnej utworów muzycznych, a przede wszystkim za ponadczasowe treści krzewionej kultury słownej (Fortepian Chopina, Rysunek, Ostatni odlot Babuni, Śmierć Zakonnicy, Pedały). W repertuarze zespołu są liczne szlagiery zapierające łzy w oczach i wydech w piersiach. Liderem formacji jest, nomen omen, Zacier, znany również jako Sumienie Narodu i Mistyczny Przywódca Ligi Skrajności Seksualnych Europy Wschodniej “Zły Dotyk”. Nie da się ukryć, że zespół podąża drogą miecza i nie pozwala uśpić czujności moralnej słuchacza. Będzie to jedyny na Zacieraliach zespół, który zostanie w całości, wraz z instrumentami pochowany na cmentarzu Perlachez w Paryżu, bezpośrednio obok grobu Jima Morrisona, którego duch również pojawiał się w Zacierze w początkowym okresie działalności zespołu. Szanowany krytyk muzyczny Mordechaj Szwagierek napisał kiedyś o zespole: “Gdyby Beatlesi grali w XXI wieku brzmieli by jak Zacier”.
Zuch Kozioł, to kopalnia talentów i wylęgarnia indywidualności artystycznych. Jego początki sięgają mrocznych czasów socjalizmu, lecz symboliczna butelka octu była zawsze li tylko tłem do rozważań na tematy egzystencjonalne, tak bolące i swędzące ówczesną młodzież PRL z Dylanem na czele. Chociaż losy poszczególnych muzyków po rozpadzie zespołu (Zuch Kozioł działał w latach 1984-85) nie potoczyły się wymarzonym torem, a tor ten nie był usłany różami, tylko żurami (tak się kiedyś mówiło na tanie wino), to na zgliszczach ZK powstało kilka innych projektów (Elektryczne Gitary, Dziady Żoliborskie, Zacier), które z różnym szczęściem ekstrapolowały artystyczne “to be or not to be” macierzystej grupy. Z radością informujemy, że poza oryginalnymi członkami zespołu, zamiast automatu perkusyjnego DR 110 wystąpi DJ Mrufka, znany z zespołów: Zacier, Filistyńskie Napletki, Płonąca Pyta Nerona, The Fauschers, Cycki Krowy, Rozchełstane Koloratki, Czetirie Pieciorki, Dymiące Samowary, Śmierdzący Dywan Babuli, Żygi Osła i Kupa Barona.
Janusz Zdunek i Marienburg – jedyny zespół wieczoru, który legitymuje się umiejętnościami technicznymi i formalnym wykształceniem muzycznym, co jednak wyjątkowo nie przeszkadza tym artystom grać muzykę piękną, mądrą, przekonywującą i szczerą. Wspomniane umiejętności muzyczne równoważą chęci tworzenia muzyki, które w przypadku pozostałych grup występują w formie izolowanej (zjawisko “want but can’t, but don’t give a f…” opisane po raz pierwszy przez Freuda). Chociaż zwykle możliwości większe niż chęci przeistaczają koncert w sceniczną jatkę, to w przypadku wymienionej grupy można z zaufaniem pożyczyć swych uszu (“lend me your ears” – Ringo Starr) i oddać się kontemplacji i duchowej masturbacji zakończonej, mamy nadzieję, muzycznym orgazmem zbiorowym.
Na zakończenie WTŻ Zacieralia 2010 pojawi się na scenie supergrupa Płonąca Pyta Nerona. Nic dodać, nic ująć – to punkt kulminacyjny całego przedsięwzięcia. Wystąpi plejada gwiazd, które tego wieczoru już gościły na scenie w różnych formacjach i które na pewno zdążą się gruntownie przygotować do występu (catering za sceną będzie od początku, a planowane wejście formacji na scenę – w piątej godzinie koncertu…). Charakterystyczną rysą zespołu jest przerośnięta sekcja dęta – nie od dziś wiadomo, że w grupie może zagrać każdy, o ile jest w stanie sam wejść na scenę i nie będzie ostentacyjnie i uporczywie wywracał innych i wzmacniaczy. Przekaz PPN jest ponadczasowy i obejmuje retoryczne zapytania o sens istnienia, rubaszne przekomarzanie się ze Stwórcą, uśmiechy krwawych oczu przelewane przez poszarpaną kotarę łez. Nie zabraknie chwil wzruszenia, kiedy to, dla przykładu, kolejny członek sekcji dętej będzie znoszony ze sceny przez specjalnie wynajętą do tego celu ochronę. Będzie to symbolizować Odwieczne Dążenie Ludzkości Do Upadłości (ODLDU), w celu Tymczasowego Wyzwolenia się z Kręgu Bólu Istnienia (TWszKBI).
9 stycznia 2010 – Progresja, start: 17.50, wstęp: 9.99 PLN z garnkiem na głowie, 13 PLN pozostali